[VIDEO] Prokuraturę Regionalną we Wrocławiu poprosiła o nadzór, nad wnioskiem o ściganie Prokurator Małgorzaty Sałackiej z Kłodzka, miejscowa pracodawczyni Bożena Zalewska. Bo działania trwają już 3 lata i końca nie widać!
- Mnie Pani Prokurator Małgorzata Sałacka postawiła przed Sądem w 3 miesiące. Choć dwóch bezpośrednich świadków zaprzeczyło, bym popełniła przestępstwo. Moje zgłoszenie dotyczące przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków ugrzęzło w Prokuraturze Rejonowej w Ząbkowicach Śląskich. A nadzór Prokuratury Okręgowej w Świdnicy to fikcja, bo tamtejsza prokurator Władysława Kunicka-Żurek też przecież w apelacji wspierała prokurator Małgorzatę Sałacką przeciwko mnie! - przekazuje Bożena Zalewska.
Pracodawczyni z Kłodzka została skazana na 120 godzin robót publicznych za rzekome znieważenie policjantów na służbie. Tyle, że przed sądem 2-krotnie zaprzeczył temu strażnik miejski Arkadiusz Nowak, który był przy tej interwencji.
3-krotnie zaprzeczył, by doszło do znieważenia policjantów Wiktor P., który 24 września 2013 roku wezwał policjantów pod bank PKO BP w Kłodzku skarżąc się na rzekome błędne zaparkowanie samochodu przez Bożenę Zalewską, Bo przyjechała ona tego dnia nie by bank okradać ale zapłacić podatki do Skarbu Państwa.
Wszystkie teksty na ten temat znajdziesz pod linkiem:
Wiktor P. za drugim i trzecim razem potwierdził przed Sądem, że słów znieważających policjantów nie słyszał, choć był cały czas obecny podczas interwencji pod bankiem. A pierwszy raz przekazał to jesieną 2013 roku podczas przesłuchania na policji podczas postępowania przygotowawczego prowadzonego przez prokurator Małgorzatę Sałacką.
- Ja nie zostałam w ogóle przesłuchana przez tę prokurator podczas postępowania przygotowawczego. Ani jako świadek, ani jako podejrzana. A jeśli zeznania moje i policjantów okazały by się wówczas już sprzeczne? Pani prokurator powinna była dodatkowo zarządzić konfrontację, a tego nie zrobiła. I pomimo tych zaniedbań i niedopełnienia obowiązków, już w grudniu 2013 roku skierowała do Sądu Rejonowego w Kłodzku akt oskarżenia przeciwko mnie! - wylicza Bożena Zalewska.
Dlatego w połowie 2016 roku Bożena Zalewska skierowała wniosek o prokuratorskie ściganie Prokurator Małgorzaty Sałackiej właśnie za niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień.
Przypomnijmy, że Prokuratura w Ząbkowicach Śląskich, której nakazano zajęcie się tą sprawą, wydała już 2 lata temu decyzję o odmowie wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Choć podczas rozprawy przeciwko Bożenie Zalewskiej okazało się, że Pani prokurator dała się okłamać policjantom! Bo ukryli oni w postępowanieu przygotowawczym przed nią obecność w radiowozie podczas przedmiotowej interwencji właśnie strażnika miejskiego Arkadiusza Nowaka.
Prokurator Małgorzata Sałacka dała im jednak wiarę w Sądzie. Choć wiedziała, że podczas interwencji pod bankiem nie poinformowali oni oficera dyżurnego, by doszło do jakiegokolwiek przestępstwa. Dodatkowo ich notatniki okazały się być pisane jednym cięgiem. A jeden z nich był w ogóle nie postemplowany.
Na odmowę wszczęcia śledztwa zgody nie dał Sąd Rejonowy w Legnicy. Zajmował się tą sprawą, bo wszyscy sędziowie, zarówno z Sądu Rejonowego w Kłodzku jak i Sądu Okręgowego w Świdnicy wyłączyli się z rozpatrywania tej sprawy oświadczając, że są dobrymi znajomymi prokurator Małgorzaty Sałackiej. jako żony Prokuratura Rejonowego z Kłodzka Jana Sałackiego.
Kilka dni temu Bożena Zalewska dowiedziała się, że nad tą ciągnącą się sprawą w Ząbkowicach Ślaskich nadzór sprawuje Prokuratura Okręgowa w Świdnicy.
- A przecież prokurator z tej Prokuratury Okręgowej, czyli Władysława Kunicka-Żurek dodatkowo oskarżała mnie w rozprawie apelacyjnej, po tym jak zostałam uniewinniona w Sądzie Rejonowym w Kłodzku przez Przewodniczącego Wydziału Karnego Mirosława Irzyckiego. I to właśnie współpraca prokurator Małgorzaty Sałackiej z prokurator Władysławą Kunicką-Żurek ze Świdnicy doprowadziła do skazania prawomocnego mnie na 120 godzin robót publicznych przez Sąd Okręgowy w Świdnicy - przekazuje Bożena Zalewska.
Chcąc niezależnego nadzoru nad tą skomplikowaną, z powodu znajomości między prokuratorami i sędzaimi sprawą, Bożena Zalewska zwróciła się w czwartek do pełniącego obowiązki Prokuratura Regionalnego we Wrocławiu Artura Rogowskiego. O objęcie nadzoru nad tym postępowaniem.
Zjawiła się osobiście w siedzibie tej prokuratury i po rekomendacji prokuratora dyżurnego złożyła pełny obszerny wniosek w tej sprawie, który publikujemy wraz z niniejszym tekstem.
Jaka będzie decyzja Prokuratora Regionalnego Artura Rogowskiego? Poinforumujemy na naszym portalu jak tylko uzyskamy oficjalną decyzję w tej sprawie.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?